Projekt "Moskitiery"
Problem malarii jest ogromny w Ugandzie. Można więcej o malarii przeczytać w zakładce artykuły. Malaria jest przenoszona przez komary i jest główną przyczyną śmierci dzieci do lat pięciu w Ugandzie. Średnio Ugandyjczyk choruje na malarię raz na dwa miesiące. Leczenie malarii bez powikłań trwa około tydzień/dwa tygodnie, co wiąże się z opuszczaniem szkoły przez dzieci i pracy przez dorosłych. Wobec tego uważa się, że zachorowania na malarię są główną przyczyną ubóstwa w Afryce, gdyż obniżają możliwości nauki i pracy ludzi, wiążąc się z około dwoma miesiącami stałej nieobecności w szkole lub pracy w ciągu roku przeciętnego Afrykańczyka, mieszkającego na terenach malarycznych.
Malaria jest bardzo przykra w objawach. To nie tylko gorączka, ale poprzedza ją ból głowy, ból stawów, piekący ból oczu, osłabienie, osłabienie zdolności widzenia, koncentracji i zdolności umysłowych, zmęczenie, senność, ból kręgosłupa i szyi, dreszcze, koszmary senne i inne. Nic dziwnego, że w takim stanie nikt nie ma ochoty iść do pracy, czy do szkoły. Zwykle po wystąpieniu gorączki stosuje się leki, które prowadzą do ozdrowienia w ciągu około tygodnia. Tabletki leczące malarię są silnie działające, dlatego ich branie wiąże się często z przykrymi skutkami ubocznymi. Nie wynaleziono jeszcze szczepionki przeciw malarii, a jej profilaktyka to głównie spanie pod moskitierami, nie wychodzenie na dwór po zmroku i stosowanie środków przeciw komarom, jak również przewlekłe branie leków profilaktycznych (max. kilka miesięcy).
W normalnych warunkach życia przeciętnego Ugandyjczyka tylko pierwszy sposób profilaktyki zwykle można zastosować. Jednakże wskutek biedy mieszkańców wielu z nich nie stać na zakup moskitiery, która kosztuje około $10.
Organizacja "Bringing Hope To The Family" wspiera około 2000 sierot i półsierot, pozostających pod opieką dalszej rodziny. Przekazuje im przybory szkolne i opłaca ich opiekę medyczną. Pragnieniem Faith - założycielki organizacji, jest zapewnić moskitiery wszystkim tym dzieciom oraz kilkuset osobom zakażonym wirusem HIV, których organizacja ma pod opieką.
Wspierając ten projekt przyczyniamy się do zmniejszenia ryzyka ich zachorowania na malarię do minimum, a więc do ogólnej poprawy jakości życia tych ludzi. Mamy szczęście w Polsce, gdyż "nasze" komary zwykle zostawiają nam na skórze swędzący bąbel, natomiast w Ugandzie "ich" komary przenoszą śmiertelną chorobę. Nieleczona malaria w kilka dni może doprowadzić do śmierci. Dla nas $10 stanowi niedużą kwotę: to na przykład jedna duża pizza w restauracji, 5 szt. 2 l coca-cola, 20 pączków, tusz do rzęs, para szortów, ale dla przeciętnego Ugandyjczyka nasze $10 to np. moskitiera, która może zdecydowanie na wiele lat poprawić mu jakość życia.
Projekt "Mały biznes dla wdowy"
W Ugandzie jest wiele wdów. Głównie z powodu malarii, AIDS i wypadków. Średnia wieku to niecałe pięćdziesiąt lat. Sytuacja kobiet w Ugandzie jest wyjątkowo trudna, gdyż wszystko, co małżeństwo nabędzie, należy do mężczyzny lub najstarszego syna w rodzinie. Natomiast zwykle, jeśli umiera mąż, a mieszkał na swej ojcowiźnie, to brat męża danej kobiety może wyrzucić ją razem z dziećmi. Nic jej się nie należy. Poza tym głównym żywicielem rodziny jest mężczyzna, dlatego jeśli przedwcześnie umiera, nagle rodzina pozostaje bez środków do życia.
Organizacja "Bringing Hope The Family" ma obecnie pod opieką około 300 wdów. W ciągu ostatnich ośmiu lat zbudowano wiele domów dla tych wdów, kupiono im krowy, kozy, kury, itp., a także dostarczono im środków do prowadzenia małych biznesów w domu. Na przykład: na zakup specjalnej trawy do wyplatania koszyków, koralików do robienia biżuterii, roślin do zasadzenia (potem plony można sprzedać), założenia małych sklepików, na zakup nici i maszyn do szycia (na pedał, bo nie ma prądu na wsiach) oraz inne.
Taki mały biznes wdowa może rozpocząć posiadając minimum $100 na początek lub więcej w zależności od "business planu". Po śmierci męża taka kobieta pozostaje nie tylko w smutku po stracie, ale także w kłopocie utrzymania wielu dzieci. Małżeństwa ugandyjskie mają średnio 5-10 dzieci. Służba zdrowia i edukacja jest pełnopłatna w Ugandzie, wobec czego taka wdowa nie ma już nawet za co opłacić czesnego za szkoły dzieci, nie mówiąc także o innych wydatkach dnia codziennego.
Naszym celem nie jest tylko zaspokajanie ich bieżących potrzeb, ale danie im "narzędzia", by byli w stanie sami się utrzymać. Nie chcemy im dawać "ryby", ale "wędkę". Zachęcamy do włączenia się w ten projekt, aby dać nadzieję tym kobietom, które straciły swoich mężów i nie mają znikąd żadnej pomocy. Pomagając wdowom, pomagamy też ich dzieciom, zwiększając szansę na w miarę "normalne" dzieciństwo.
Projekt "Wioska edukacyjna"
W Ugandzie całe szkolnictwo jest pełnopłatne bezpośrednio przez tych, którzy się chcą uczyć. Miesięczne opłaty czesnego za szkołę podstawową wahają się od $20 do $100, szkół średnich od $50 do $250, kursów zawodowych (rocznych, dwuletnich, trzyletnich) od $50 do $200, studiów wyższych od $100 do $500.
Organizacja "Bringing Hope To The Family" ma plany stworzenia szkoły podstawowej o standardzie europejskim. Biorąc pod uwagę fakt, iż organizacja przy udziale zagranicznych sponsorów opłaca czesne za szkołę podstawową około 150 dzieci, wydaje więc około $3000 miesięcznie, płacąc za szkołę na bardzo niskim poziomie. Zatrzymując tę kwotę, "Bringing Hope" mogłaby za nią opłacić dwa razy więcej dobrych nauczycieli i nadać kierunek dla kształcenia swoich podopiecznych, a także dać im lepsze warunki uczenia się.
Szkoły w Ugandzie są zobowiązane do realizowania edukacyjnych programów narodowych, ale jak kształcić dzieci mając ich w klasie od 100 do 200? Wiąże się to z brakiem nauczycieli i ich niewielkim zarobkiem, co nie zachęca do kształcenia się młodzieży na nauczycieli. Często uczący na wsiach zarabiają nawet mniej, niż $150 miesięcznie. Szkoły są bardzo skromnie wyposażone. Niektóre nie mają nawet podstawowych rzeczy. Te kłopoty finansowe wiążą się również z tym, że w szkołach niektóre dzieci uczą się za darmo, jeśli dyrektor szkoły ma wolę pomocy. Uczniom brakuje książek i najczęściej uczą się tylko z notatek robionych na lekcjach.
Na wsiach do szkoły podstawowej uczęszcza około 1000 dzieci, a klasy liczą zwykle po 100 osób. Wobec tego organizacja otrzymując opłatę czesnego za pozostałe 850 dzieci mogłaby zatrudnić więcej nauczycieli, zmniejszyć liczebność klas i uczyć dzieci na znacznie wyższym poziomie. Mamy więc w planie zbudować szkołę podstawową pod egidą "Bringing Hope" na zasadzie "wioski", czyli niewielkich budynków - klas, połączonych siecią wspólnych łączników wraz z małą przychodnią, stołówką, biblioteką, salą gimnastyczną i świetlicą.
Często dzieci idą pieszo do szkoły po 10 km w jedną stronę i nie zawsze mają przygotowane przez rodziców drugie śniadanie. Wszystkie dzieci mogłyby otrzymywać dodatkowo za darmo lunch (drugie śniadanie) w naszej szkole.
Na zbudowanie i wyposażenie szkoły w tej formie potrzebujemy zebrać "jedynie" 50 tys. $, a więc po najdroższym kursie dolara 150 tys. zł. Na projekt wyposażenia nowego domu dziecka w 2007 roku zwany "Nowy Dom Dziecka - Nowa Nadzieja" przy pomocy wielu życzliwych ludzi zebraliśmy kwotę 60 tys. zł. Teraz poszerzyła się liczba osób zainteresowanych pomocą ugandyjskim sierotom, wobec czego kwota 120 tys. zł jest całkowicie realna.
Zachęcamy do włączenia się w ten projekt, aby pomóc Ugandzie podnieść się z biedy poprzez edukację. Wierzę, iż z Waszą pomocą za kilka lat będziemy mogli zbudować w Kaihurze także szkołę średnią, a z czasem również stworzyć szkolnictwo wyższe. Razem możemy wiele. Kwota 150 tys. to "tylko" 750 osób, które wpłaci po 200 zł. Czy jest to nierealne? To jest bardzo realne. Przynieśmy razem nadzieję do Ugandy przez edukację! Wpłat można dokonywać na podane konto z dopiskiem "wioska edukacyjna", a następnie napisać na podany adres email, aby można było na bieżąco informować się o przebiegu tego projektu.